Jakub Sypniewski: „THE REFLECTION OF POWER”

fotos_2016_thereflectionofpower

Czasem spokojna woda potrafi wzbierać i przedstawić swoją siłę, podobnie jak jeden człowiek to zaledwie kropla, ale tłum może być niebezpieczny niczym szalejące morze.

 

Hipnotyczne audiowizualne widowisko demaskujące rządy autorytarne oraz całą otaczającą je propagandę. To 9 minut płynącej wdzięcznie kamery, długich ujęć i niepokojąco spokojnego szumu. Korea Północna- wymownie, bez słów.

 

Zaczyna się z patosem, cała społeczność miasta znajduje się na stadionie i bacznie przygląda się zrealizowanemu z niebywałym przepychem i perfekcją pokazowi. Setki doskonale zsynchronizowanych tancerzy wykonuje niemy taniec, wykrzywiając się, tworzą piękne wzory na murawie. Takie wyobrażenie ma właśnie totalitarna władza o swoim ludzie, powinien być posłuszny, zorganizowany, wykonywać bezsprzecznie polecenia i nie mieć własnej opinii. Powinien tańczyć dokładnie tak jak opracuje to choreograf.

 

Podczas gdy realizuje się wspaniała parada, wyludnione miasto śpi. Betonowy las budynków, monumentalne budowle rządowe, pomniki przywódców, wszystko opuszczone, suche, wyżęte z jakichkolwiek emocji. Ten zastygły obraz w surrealistycznej wizji zostaje dosłownie stopniowo zanurzany w wodzie. Stacje metra wypełniają się wodą, dolne piętra budynków zostają zalane. Ironicznie ten katastroficzny obraz jest przedstawiony za pomocą statycznych, spokojnych ujęć, bez słowa komentarza. Podobnie jak cały film, nie usłyszymy w nim ani jednego ludzkiego słowa. Z pieśni podczas defilady przechodzimy płynnie w odgłos spadających kropel i delikatnego szmeru. Szum staje się coraz wyraźniejszy, to już nie odgłosy pojedynczych kropli, ale szum płynącej wody, pieśń ludu słyszana spod toni wody. Czasem spokojna woda potrafi wzbierać i przedstawić swoją siłę, podobnie jak jeden człowiek to zaledwie kropla, ale tłum może być niebezpieczny niczym szalejące morze.

 

Reżyser Mihai Grecu, kojarzony ze stosowaniem bogatej symboliki i surrealizmu, prezentuje złożony język wizualny, komentuje również swój główny środek wyrazu – wodę. „Zawsze byłem zafascynowany wodą, jej ruchem, złożonością i zmieniającymi się właściwościami. Chciałem stworzyć dzieło, w którym prawa fizyki i zachowania elementów są zniekształcone”.

 

Społeczeństwo, które do tej pory było nieme wyraża swój sprzeciw. Reżyser w zasadny sposób używa takiej metaforyki; woda potrafi być zmienna zupełnie jak ludzie. Gdy zamarznie potrafi kruszyć skały, robi to powoli, ale zawsze niespodziewanie. Władza z zadowoleniem i w zaślepieniu swojej potęgi przygląda się widowisku, podziwia pokaz sztucznych ogni na swoją cześć, podczas gdy dokładnie w tym momencie za jej plecami, nie w blasku świateł, lecz w opuszczonym mieście przegrywa.

 

Brak dialogów, jedynie obecność obrazu i stonowanych dźwięków buduje stałe poczucie niepokoju. Reżyser ma pełną kontrolą nad prezentowaną rzeczywistością, korzystając z CGI tworzy monumentalne koreańskie gmachy i sprowadza je do minimalistycznej formy.

 

Grecu nie przedstawia na ekranie emocji, one mają się dopiero pojawić u widza ,a ograniczenie bogactwa formy pozwala na szerokie, a nawet sprzeczne interpretacje. Pewnym jest, że jego film to refleksja na temat siły ukazana na tle koreańskiego ustroju politycznego, wyjaskrawiająca wady systemu, jego totalitaryzm, gdzie jednostka jest marionetką, a siła mierzona jest ilością, wielkością budynków czy pokaźnością widowisk. Wizja reżysera może być interpretowana jako prognoza nadchodzących wydarzeń albo ilustracja sprzeciwu, którego jest tutaj architektem.

 

Film za pomocą prostych środków, rozbudowanej symboliki porusza istotne i wciąż aktualne problemy, z którymi zmagają się miliony ludzi na świecie, a charakterystyczna forma nie pozwala szybko zapomnieć o tym co zobaczyło się na ekranie.

 

5/6

 autor: Jakub Sypniewski